• header
  • header

Uwaga! To jest archiwalna kopia serwisu OKiS | Przejdź do aktualnej wersji -> www.okis.pl

Recenzja

« powrót

Odra 4/2015 -Jacek Łukasiewicz

Dodano: 17.04.2015 12:03

Takim mnie zapamiętajcie

Tadeusz Różewicz: Wiersze przeczytane. Warstwy, Wrocław 2014, s. 100, 3 nlb + płyta.

 

Ta książeczka, wydana w parę miesięcy po śmierci poety, jest autorską antologią jego wierszy. Tym różni się od innych wyborów własnej poezji dokonanych przez Różewicza, że jest to antologia mówiona. Wybór ten bowiem został odczytany przez poetę i nagrany w Radiu Kraków w styczniu 1988 roku. Utwory okala dyskretna, zgodna z ich duchem muzyka skomponowana przez Ewę Kornecką. Różewicz każdy wybór swych tekstów starannie komponował. Te 42 wiersze, które nagrał, dotyczą wojny i jej skutków. Są wśród nich dobrze znane ze szkolnych lektur – jak Warkoczyk czy Ocalony – są rzadziej wybierane lub całkiem pomijane przez autora czy antologistów. Dobrane zostały tak, by wyraźna była idea nowego człowieczeństwa i poezji, która ma służyć przemianie świata. Tekst został w tej książce wydrukowany według Wierszy zebranych, wydanych pod redakcją Jana Stolarczyka (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2005-2006), ale czytając, Różewicz wprowadzał zmiany. Czasem są one drobne, na przykład omija spójnik „i”, co sprawia wrażenie jakby poprawiał to, co chwilowo psuje mu intonację, choć zapewne swoim zwyczajem starannie przygotował owo radiowe wystąpienie. Ale są też między tym, co zostało wydrukowane i wypowiedziane na płycie, różnice zasadnicze. Na przykład: w wierszu Róża usunięta została apostrofa: Pięć lat mija od twojej śmierci / Kwiat miłości który jest bez cierni. Także skróceniu uległ wiersz Ocalony i to o wersy wydawałoby się zasadnicze dla wymowy tego tak znanego utworu: Pojęcia są tylko wyrazami / cnota i występek / prawda i kłamstwo / piękno i brzydota / męstwo i tchórzostwo. W wypadku Róży podmiot (bo głos autora zarejestrowany na tej płycie ma być dla słuchacza tożsamy z głosem podmiotu wiersza) usuwał się z pierwszego planu na rzecz relacji bezosobowej. Zwrot do umarłej mógłby teraz brzmieć w jego ustach nieszczerze, dziś by tak nie napisał. Podobnie brzmieć by mógł młodzieńczy wiersz Ocalony, którego podmiot, ten czytający, nie identyfikowałby się z kategorycznością usuniętych stwierdzeń. Czytając Ocalonego, Różewicz jakby go uteraźniejszał.

Taki jestem, takim mnie zapamiętajcie. Jest tu powściągliwość, jeszcze większa niż zwykle. Na płycie mówi wyraźnie, tak, by wybrzmiewały puenty, głosem niezdradzającym emocji. Podkreśla składnię, respektuje domyślną interpunkcję. Nie uwzględnia nielicznych przerzutni. Brak jest w tej antologii wielu tematów dla poezji Różewicza zasadniczych: tematu śmierci poezji, kryzysu cywilizacji, kreacji anonima, chaosu głosów nowoczesnego świata. Brak też ironii, satyry na mas-media i wszelkiej innej, humoru (z wyjątkiem zakończenia), erotyki. Nie ma pesymistycznych prognoz dla świata (z wyjątkiem wiersza Przyszli zobaczyć poetę). Usunął to wszystko z rozmysłem, starannie. Podmiot jest poważny, chciałoby się powiedzieć, nauczający; doprowadza wiersz do granicy dydaktyzmu, ale mówiąc, granicy tej nie przekracza.

Żywy głos, rozbrzmiewający jeszcze tak niedawno, można zamrozić, a potem – staraniem opracowujących dźwięk panów Jacka Kołtuniaka i Aleksandra Wilka – odświeżyć. Niedługo minie rok od śmierci Tadeusza Różewicza. I słuchając, pytamy: jaki Różewicz zostanie w pamięci, jak przyszli ujmą go w swojej własnej tradycji – czy tradycjach, gdy historia XX wieku stanie się prehistorią? Czy taki, jaki jest na tej płycie, czy może całkiem inny?

Jacek Łukasiewicz