• header
  • header

Uwaga! To jest archiwalna kopia serwisu OKiS | Przejdź do aktualnej wersji -> www.okis.pl

Publicystyka

« powrót

Odra 9/2013 - Adam Chmielewski

Dodano: 25.09.2013 13:51

Adam Chmielewski

AKADEMIE NIENAWIŚCI

Zaburzenie 22 czerwca 2013 roku wykładu Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim przez Narodowe Odrodzenie Polski, to jedno z licznych podobnych wydarzeń, do których niedawno doszło w wielu miejscach Polski.

 

Wykład zorganizowała niemiecka Fundacja im. Friedricha Eberta, stanowiąca intelektualne ramię SPD, Ośrodek Myśli Społecznej im. Ferdinanda Lassalle’a oraz kierowany przeze mnie Zakład Filozofii Społecznej i Politycznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Głównym bohaterem spotkania był socjolog Zygmunt Bauman, obecnie najbardziej szanowny i znany na świecie polski uczony. Drugim – Ferdinand Lassalle, wrocławianin i student tutejszego uniwersytetu, współpracownik Karola Marksa, spoczywający na wrocławskim cmentarzu żydowskim. Okazją do spotkania była 150. rocznica założenia przez Lassalle’a pierwszej w świecie partii socjaldemokratycznej. Tematem: ideały lewicy dawnej i współczesnej oraz problemy, z jakimi boryka się ona w okolicznościach nowej fazy kapitalizmu i jego kryzysu.

Angażując się w organizację wykładu prof. Baumana, miałem nadzieję na naukową i krytyczną dyskusję o przyszłości Polski i świata. Naukową, bo inspiracją miał być wykład wybitnego uczonego. Krytyczną, bo szansa na odnowienie egalitarnego myślenia o gospodarce i polityce, która w reakcji na globalny kryzys kapitalizmu jest podchwytywana w różnych regionach świata, w Polsce spotyka się z lekceważeniem ze strony partii oszukańczo podających się za lewicowe oraz szyderstwem i represjami ze strony pozostałych środowisk politycznych.

 

USTAWKA

Po raz pierwszy wizytę Zygmunta Baumana we Wrocławiu organizowałem w 1996 roku. Wtedy, podczas serii spotkań akademickich i publicznych z autorem Etyki ponowoczesnej nikomu nie przyszło do głowy obawiać się jakichkolwiek zakłóceń. Nie doszło do nich również podczas udziału Baumana w Europejskim Kongresie Kultury we wrześniu 2011 roku we Wrocławiu, niebawem po przyznaniu naszemu miastu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Jakie zmiany we wrocławskiej i polskiej przestrzeni publicznej sprawiły, że incydenty te stały się możliwe? Kładą się one brunatnym cieniem na wizerunku Polski w świecie. Ale płynie z nich także jedna korzyść. Polega ona na tym, że od powyższego pytania nie można się już dłużej uchylać.

Niektórzy w spotkaniu 22 czerwca dostrzegli jedynie połączenie żydostwa, niemieckości i lewicowości. Ponieważ było ono otwarte dla publiczności, zadziałało to na lokalną ksenofobię jak zaproszenie do ustawki. Bo Bauman to nie tylko jedyny polski uczony o tak znacznej światowej randze. To również były oficer z okresu stalinowskiego. A także Żyd, podobnie jak Lassalle. Idee lewicowe są zaś w Polsce od ponad dwudziestu lat prezentowane jako ideologiczna podstawa brutalnego reżymu komunistycznego, który mordował polskich patriotów, źródło skrajnego zła i zniewolenia Polski.

Gdy tuż przed spotkaniem na sali nieoczekiwanie pojawił się prezydent Wrocławia, organizatorzy poprosili go, aby jako gospodarz miasta zechciał powitać gościa. Zdołał jedynie rozpocząć: „Nazywam się Rafał Dutkiewicz. Tym, którzy jeszcze tego nie wiedzą, chcę powiedzieć, że jestem prezydentem tego miasta”. W odpowiedzi około stu członków NOP wstało z miejsc, rozwinęło transparent z napisem „NOP/Śląsk Wrocław” oraz zaczęło wyć, skandować i lżyć gościa, organizatorów i samego Dutkiewicza.

Wypada tu dodać, że klub piłkarski Śląsk Wrocław jest wspierany szczodrą ręką przez wrocławski Urząd Miejski. Trzeba także wspomnieć, że wśród haseł rzuconych w twarz Dutkiewiczowi były słowa o pamięci losu żołnierzy wyklętych, symbolizujących postawy bliskie prezydentowi Wrocławia. Z inicjatywy władz miejskich powstał tu bowiem pomnik jednego z nich, bohaterskiego rotmistrza Witolda Pileckiego. Ten materialny wyraz polityki estetycznej miasta jest zgodny z dominującą w kraju estetyką polityczną. Mimo oficjalnych zaklęć o pluralizmie, kanon tej estetyki dyktuje w Polsce obowiązujące gusta polityczne, których lekceważenie nie jest rzeczą ani łatwą, ani mądrą.

 

KANONIZACJA I ESKALACJA

Rozwój postaw radykalnych jest we Wrocławiu od pewnego czasu starannie dokumentowany. Pisała o tym w swoim raporcie Fundacja Nomada; codzienne postawy ksenofobiczne wrocławian ujawnił prowokacyjny eksperyment uczniów XIV Liceum, którzy wyszli na ulice miasta przebrani za Żydów i muzułm, notując reakcje mieszkańców. Nie ma żadnych wątpliwości, że środowiska narodowe poczynają sobie coraz śmielej i bezczelniej: niespełna dwa miesiące wcześniej nie dopuściły do wykładu Daniela Cohn-Bendita, który miał się odbyć na uniwersytecie 24 kwietnia 2013 roku. Narodowcy wywarli wówczas presję na organizatorów i samego Cohn-Bendita, wzywając do ochrony polskich dzieci przed pedofilem. W ostatniej chwili europoseł odwołał swój przyjazd do Wrocławia.

Narodowcy nabrali śmiałości zwłaszcza od momentu kanonizacji ich działalności przez Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy bowiem po jednym z meczów w Warszawie wywołali awanturę i interweniowała policja, a ze strony rządu padły oficjalne słowa dezaprobaty, przywódca opozycji zapewnił im ideologiczną i polityczną ochronę, określając mianem prawdziwych patriotów. Od tego czasu, nieprzesadnie nękani przez stróżów prawa, biją się na stadionach, podpalają drzwi ludziom uznanym przez nich za obcych; zaburzają wykłady i spotkania polityczne. Co więcej, dzięki Kaczyńskiemu uzurpowali sobie miano sędziów historii oraz uczynili się wykonawcami wyroków, które sami wydają w trybie doraźnym, zgodnie z własną interpretacją obowiązującej estetyki politycznej. Przywódca PiS umocnił ich w ich prawdzie. Władza, jaką jest przekonanie o słuszności oraz zagwarantowana ochrona polityczna dają im siłę, jakiej nie ma dziś w Polsce żadne inne ugrupowanie polityczne.

Jednakże wspiera ich nie tylko PiS. Otrzymali również mocne materialne wsparcie ze strony rządu Platformy Obywatelskiej.