Nad ksiązkami
Odra 7-8/2013 – Cezary Rosiński
Dodano: 11.07.2013 13:04Stać się mężczyzną
Eustachy Rylski: Obok Julii. Wielka Litera, Warszawa 2013, s. 400.
Męskość, męskość i jeszcze raz męskość – to wokół tego zagadnienia kręci się świat w Obok Julii. Niejednoznaczna, niejednorodna, walcząca ze sobą, zakorzeniona gdzieś między relacją a samotnością. Eustachy Rylski napisał studium przejścia od chłopięcości do stanu, w którym wątłość i niedojrzałość nie mają już miejsca; i studium schyłku – w zacietrzewieniu.
Autor prowadzi czytelnika przez życie Janka Ruczaja, który – jako dwudziestolatek – w S., na Ziemiach Odzyskanych, pracuje w bazie samochodowej. To tutaj zaskakuje go powrót Julii Neider, ukochanej nauczycielki języka rosyjskiego. Zanim uda mu się jej pomóc – zabija pierwszego człowieka. Zbrodnię tuszuje kapitan J., ale Janek – wraz z kolegami z klubu Hemingwaya – zostanie na jego usługach. Gdy władza ubeka słabnie, bohater wyjeżdża do Francji, gdzie szoferuje rosyjskiemu gangsterowi. Do kraju wraca na początku lat osiemdziesiątych, świadom, że życie wyceniło go ponad jego wartość.
Uproszczona tutaj z wiadomych względów fabuła komplikuje się w zadziwiający sposób, momentami zupełnie nierealny. Płytkie i dotykające ledwie powierzchni odczytanie powieści Rylskiego sprawia, że traci ona wiarygodność, nieścisłości i brak konsekwencji przesłaniają problemy, które Rylskiego interesują dużo bardziej niż wątek sensacyjny. Redukcja książki do tego elementu to dekapitacja jej największej wartości – głównych bohaterów, ich wzajemnych zależności i motywacji. Tak wiele się tu wszak zmienia: miejsca, środowiska, ludzie, czasy, nawet ustroje polityczne, ta różnorodność odsłania jednak dwa stałe punkty – Janka i Julię. I to oni są najważniejsi.
Obraz Julii, docierający do czytelnika, zostaje uprzednio przefiltrowany przez spojrzenie i emocje głównego bohatera, istnieje więc ona tylko w związku z nim. Poznajemy ją jako reprezentantkę nadchodzącego porządku, jest wszak energiczną, zręczną i piękną wysłanniczką nowego ustroju, zafascynowaną rewolucją i skłonną przelać swój entuzjazm na kolejne pokolenie. Ta „rewolucyjna suka”, jak powie o niej później Janek, rozdarty między fascynacją a poczuciem zdrady, odebrała jemu i jego szkolnym przyjaciołom dzieciństwo, zaraziła ich własną traumą, zasiała kryzys, brak nadziei i obojętność wobec życiowych problemów, bo każda egzystencja prowadzi przecież do grobu. Jej niejednoznaczność przyczynia się do tego, że wywołuje u Ruczaja mieszankę zachwytu i rozczarowania, Julia sprzedawała bowiem śmierć, jej droga wiodła ku końcowi, a przebywanie z nią pozbawiało świat kolorów.
Największą jej ofiarą jest Janek. Młody, a już rozgoryczony otaczającym go światem, obojętny na rachunek życia, bo to w mgnieniu oka przeminie, poznaje reguły, według których działa świat i już wie, że będzie musiał się jakoś na rzeczywistość znieczulać, dlatego pali. Zgłębianie życiowego sensu to dla niego strata czasu, podobnie jak relacje międzyludzkie, dlatego współtowarzyszy niedoli na tym padole beznadziei traktuje jak głupców. Całkowita niezdolność do nawiązania z innymi zażyłości sprawia, że Janek jest dla siebie całym skończonym światem, jego centrum i peryferiami. Życie, którym tak pogardzał, przyczyniło się do tego, że osiągnął to, na co nie zapracował i ominęło go to, co bywa skutkiem zaniedbań, otrzymał korzyści, na jakie nie liczył i zasługi, o jakie nie prosił. Fałszywa skromność, którą ocieka Obok Julii, to wyraz spowiedzi egoisty, czującego nie żal za grzechy, lecz dumę, szukającego poklasku nawet w akcie skruchy.
Jest w Janku wszakże osobliwe poczucie honoru – gdy zobowiązuje się do czegoś, traktuje to jako niepisany kontrakt. Honor, wraz z odwagą, dominacją i siłą, składa się na słownik pojęć prawdziwych mężczyzn – plugawych ludzi z honorem – a Ruczaj, nie zważając na konsekwencje, chce osiągnąć ten status. Musi wreszcie przestać być chłopcem z pięknym zmysłowym ciałem i osiągnąć ten stan, w którym brutalność i pierwotność, proste relacje i twarde zasady konstytuują tożsamość. Jego początkowa delikatność, literackość, a także tchórzostwo są tymi cechami, których przez całe życie stara się pozbyć. Zyskuje wreszcie poklask, wszyscy mu się kłaniają i go szanują, a świat kręci się wokół niego. Życie znów składa u jego stóp niezasłużone prezenty.
By udowodnić własną twardość wobec losu i innych ludzi, męskość musi się nieustannie ścierać, co rusz udowadniać własną wyższość i hartować pancerz ochronny w nieustannych pojedynkach. Żeby stać się mężczyzną, trzeba pokonać mężczyzn. Jakość męskości, jej próba, zależy według Rylskiego zawsze od wyniku spotkania – brutalnego i samczego – z inną męskością. Janek rozgrywa więc szereg batalii: z Wajszczykiem, kapitanem, towarzyszami z klanu Hemingwaya, jugosłowiańskimi gangsterami, wreszcie z samym Kimem Sewastopolem – aby potwierdzić przed sobą i innymi własną wartość, a także słuszność męskich aspiracji i roszczeń, zdobyć wreszcie prawo bycia ponad. Udaje mu się to, zgodnie z trzecią sprawiedliwością, doskonałą proporcją winy i kary, prywatnym głosem moralnym, egoistycznym drogowskazem ku dobru i złu, którego fundamentem jest zemsta i niezwykłe przeświadczenie, że tak właśnie być powinno. Udaje mu się to, ale ceną jest odłączenie od życia w jego zwyczajnym porządku.
Janek Ruczaj staje się zakładnikiem przyjemności, osiągnięcie zmysłowego spełnienia to jedyna reguła, której będzie wierny. Czerpie ją nawet z najmniejszych rzeczy, najwięcej upojenia przynosi mu jednak jego ciało, jest zafascynowany swoim odbiciem, możliwościami, wygodą i bezkarnością. Mimo że jest świadkiem własnych przyjemności, to praprzyczyną, pierwszą motywacją wszelkiego działania jest Julia, a właściwie jego pragnienie dążenia ku niej. Staje się wiec narzędziem zemsty, mścicielem, który wymierza sprawiedliwość oprawcom pięknej nauczycielki i nie ma znaczenia, czy robi to świadomie, czy bezwiednie. Julia była zawsze przy nim i nawet na starość, czterdzieści pięć lat po ich pierwszym spotkaniu, ciągle chodzi o nią. Wszystkie okropności, które popełnił, uczynił dla ukochanej nauczycielki. Mimo że zamienił swoje życie w wendetę, poświęcił siebie, to zależy mu, by kobieta pozostała nieopisana, chce pozostawić ją zdeprawowaną, nikt nie ma prawa jej obrazu oczyścić. Nikt poza nim, bo choć jego sprzeciw jest tak wyraźny, to Julia istnieje tylko dzięki jego opowieści, Janek nie dopuszcza innych – pochodzących z zewnątrz – narracji na jej temat, bo każdy inny zapis mógłby ją przeinaczyć, wykorzystać do własnych potrzeb.
W najnowszej powieści Rylskiego – zupełnie niedzisiejszej – wszystko dzieje się wokół Julii i z jej powodu, nie ma tutaj jednak przyjaciół i życzliwości, jest przejmująca samotność każdego istnienia, bo „obok Julii” może znaczyć „obok każdego człowieka” – zawsze samemu, nigdy z nią, czy z kimkolwiek innym. Pisarz zostawił nam książkę zagmatwaną, napisaną jednocześnie z niezwykłą dbałością o każde zdanie i udawaną obojętnością wobec całości. Rzecz o męskiej nonszalancji napisana zgodnie z jej regułami. I z zawoalowanym pytaniem, po co to wszystko.
Cezary Rosiński



