• header
  • header

Uwaga! To jest archiwalna kopia serwisu OKiS | Przejdź do aktualnej wersji -> www.okis.pl

Nad ksiązkami

« powrót

Odra 3/2017- Wojciech Browarny

Dodano: 20.03.2017 11:39

Z BLISKIEGO WSCHODU

 Moja Polska – moi Polacy. Eksploracje i obserwacje. Tłumaczył zespół autorski pod kierunkiem Anny Małgorzewicz, Tomasza Małyszka i Jacka Rzeszotnika. Redakcja Dieter Bingen, Marek Hałub, Mattias Weber. Wydawnictwo Akcent, Warszawa 2016, s. 344.

Antologia Moja Polska – moi Polacy. Eksploracje i obserwacje ukazała się w 2016 roku w dwóch krajach i językach. Niemiecka wersja jest oryginalna, ponieważ teksty powstały w tym języku, polską natomiast zawdzięczamy m.in. tłumaczom, którzy przełożyli ponad czterdzieści szkiców i wspomnień, nie licząc cytowanych utworów poetyckich. Jako polskojęzyczny czytelnik tej książki z uznaniem przyjmuję translatorską pracę całego zespołu.

Twórcami i pomysłodawcami tej antologii są trzej profesorowie, humaniści, którzy z racji zainteresowań naukowych oraz współpracy międzynarodowej zajmują się niemiecko-polskimi relacjami w polityce, historii i kulturze. Dieter Bingen jest dyrektorem Deutsches Polen-Institut w Darmstadt, politologiem i historykiem, autorem wielu publikacji o Polsce i Europie. Matthias Weber kieruje Federalnym Instytutem ds. Kultury i Historii Niemców w Europie Wschodniej w Oldenburgu, a jako specjalista od historii nowożytnej wiele swoich prac poświęcił przeszłości Śląska. Śląskoznawcą jest również Marek Hałub, który poza tym w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego prowadzi badania nad polsko-niemieckimi stosunkami kulturowymi. Warto dodać, że w roku 2016 prof. Hałub został uhonorowany Orderem Zasługi Republiki Federalnej, najwyższym niemieckim odznaczeniem cywilnym. Joachim Gauck, prezydent RFN, docenił nie tylko jego osiągnięcia naukowe, lecz także nieprzeciętny wkład w budowę porozumienia między Niemcami i Polską.

Autorzy tej książki otwarcie przyznają, że zainspirował ich Hubert Orłowski, który w 2009 roku opublikował antologię Moje Niemcy – moi Niemcy, fascynującą panoramę polskich spojrzeń na zachodniego sąsiada. Tom Orłowskiego zawiera wypowiedzi wybitnych naukowców i pisarzy, panorama Bingena, Hałuba i Webera jest jednak znacznie szersza, ponieważ obok badaczy i literatów znalazło się w niej miejsce dla duchownych, polityków, artystów i dziennikarzy, a także innych osobistości życia publicznego w Niemczech drugiej połowy XX i początku XXI wieku. Między tymi dwiema antologiami można postawić jeszcze trzecią, równie ważną i ciekawą. Hałub i Weber wydali też dwujęzyczny i dwutomowy zbiór szkiców Mój Śląsk – moi Ślązacy (2011–2014), w którym znani Niemcy, Polacy i Ślązacy opowiadają o tym regionie. Jeśli zestawić ze sobą te trzy książki, to powstanie nieformalna, lecz bardzo ciekawa seria, jak również wielostronny zapis interkulturowego dialogu między polską i niemiecką świadomością historyczną, literacką, polityczną lub religijną.

Miejscem, w którym skupia się najwięcej wątków tego dialogu, są oczywiście dawne niemieckie ziemie na wschodzie, czyli Pomorze Tylne, część Brandenburgii na prawym brzegu Odry, Mazury i Warmia, a przede wszystkim Śląsk. Na tych terenach urodzili się bowiem niektórzy autorzy wspomnianych antologii lub ich przodkowie. Na tych samych ziemiach osiedlili się ich następcy, pochodzący z różnych stron Europy Środkowej i Wschodniej. Historia i dziedzictwo tych regionów szczególnie dzieliły, ale i łączyły narody oraz mniejszości zamieszkujące w sercu kontynentu. Siedemdziesiąt lat po przymusowej zmianie granicy polsko-niemieckiej jesteśmy już najwyraźniej gotowi, żeby to trudne sąsiedztwo dobrowolnie przedstawiać z różnych perspektyw oraz dyskutować i opowiadać o nim otwarcie jak przystało na obywateli zjednoczonej Europy, a nierzadko też bliskich współpracowników i znajomych. Antologia Moja Polska – moi Polacy nie podsumowuje jeszcze tej dyskusji, ponieważ wiele zagadnień nadal czeka na wyjaśnienie i opisanie, lecz, by tak rzec, ustawia niemiecki głos w sprawach polskich, ogarniając całą jego skalę od tonu urzędowego po osobisty, od ujęcia naukowego po artystyczne bądź religijne, od perspektywy dalekiej i pełnej dystansu po faktycznie sąsiedzką.

W tomie nie brakuje wielkich nazwisk. Kilkoro z autorów napisało nie tylko szkice do tej książki, ale wręcz dzieje współczesnych Niemiec. Hans-Dietrich Genscher, Rüdiger Freiherr von Fritsch, Roman Herzog, Horst Köhler, Hans-Gert Pöttering, Rita Süssmund, Günter Verheugen i inne osobistości niemieckiej polityki wprowadzają do antologii atmosferę „salonów” europejskiej integracji. W ich rozważaniach o Polsce powraca obraz kraju, który zaskakująco sprawnie wkroczył na owe salony i odnalazł swoje miejsce w „rodzinnej Europie”, a jeszcze niedawno był równie daleki, ubogi i egzotyczny jak dzisiejsza Białoruś. Jednocześnie historyczno-polityczne doświadczenie każe im podejrzewać, że młoda polska demokracja nie jest odporna na autorytaryzm i populizm, które prostą drogą prowadzą do przemocy i waśni. Nazizm, Zagłada, masowe wypędzenia po 1945 roku i niemiecka wina, zimnowojenny podział kontynentu, Solidarność, Karol Wojtyła, Lech Wałęsa, Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki, Aleksander Kwaśniewski i Jarosław Kaczyński – oto główne rozdziały i postaci tej opowieści. Może jest to historia nieco konwencjonalna, gdyż pisana z perspektywy osób odpowiedzialnych za poprawne stosunki międzynarodowe i dyplomację największego państwa Unii Europejskiej, lecz zarazem oparta na znajomości mechanizmów społecznych, dalekowzroczna i rozsądna. Autorzy tomu Moja Polska – moi Polacy potrafią nie tylko pamiętać o przeszłości, ale też wyciągać z historii praktyczne wnioski na przyszłość. Nie muszę dodawać, komu w Polsce zalecam lekturę tej książki.

Agresja i nienawiść budzą niechęć lub opór. Na życzliwość i otwartość odpowiada się zwykle sympatią. Autorzy antologii z przyjaźnią i zainteresowaniem piszą o Polakach, dlatego jej czytelnik znajdzie zapewne wśród nich swoich ulubionych Niemców. Moimi nie są niemieccy politycy ani urzędnicy, chociaż cenię ich za profesjonalizm, którego często brakuje naszym, lecz pisarze i artyści, działacze społeczni, bohaterowie drugiego planu historii. Ulrike Draesner lubię za to, że mój realny Śląsk mogę w jej szkicu porównać z utraconą „baśniową krainą”, która przetrwała w rodzinnych opowieściach i fantazjach pisarki. Jestem „jej Polakiem”, gdyż tak samo jak jej babcia jadam śląskie niebo i wigilijnego karpia. Nasze języki i historie narodowe – pisze Draesner – dzielą nas, ale przestrzeń, którą zamieszkujemy, wraz z tradycjami, które w niej odnajdujemy – łączy nas. Ta przestrzeń łączy od niespełna trzech dekad. Dietmar Woidke, który dorastał w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zeszłego wieku na Łużycach – niemal u stóp nadnysiańskiej grobli, opisuje wschodnioniemieckie doświadczenie życia na przygraniczu. Lubię go za to, że pewnej październikowej nocy 1981 roku jako przerażony poborowy w Armii Ludowej NRD, uzbrojony w kałasznikowa z ostrą amunicją, czuł, że tylko krok dzieli go od powtórzenia losu dziadka, który był świadkiem okrucieństw drugiej wojny światowej. Jestem „jego Polakiem”, gdyż tak jak Woidke odczuwam ulgę, że nie musiałem uczestniczyć w konfliktach zbrojnych, czystkach i wypędzeniach, a także pretensję do demiurgów nowoczesnej historii, że moi przodkowie nie mieli tyle szczęścia. A może mieli go więcej niż ich rówieśnicy w NRD? Markus Meckel przypomina, że mieszkaniec Niemiec wschodnich mógł się w Polsce lat siedemdziesiątych XX wieku wręcz zachłysnąć wolnością, korzystając z bogatego oraz różnorodnego życia intelektualnego i kulturalnego. Jestem „jego Polakiem”, ponieważ jak każdy mieszkaniec Europy Środkowej dobrze rozumiem względność poczucia wolności.

Antologia Moja Polska – moi Polacy prezentuje europejski i demokratyczny punkt widzenia stosunków polsko-niemieckich, zarówno w wymiarze wielkiej polityki, jak i kontaktów prywatnych. Nie zawsze jest to pasjonujące, zawsze stosowne i eleganckie. Ciekawe jest natomiast krzyżowanie się różnych wewnątrzniemieckich perspektyw patrzenia na Polskę i Polaków w XX wieku. Katolicy doceniają list biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku, luteranie przypominają natomiast o kilka miesięcy wcześniejsze ewangelickie „memorandum wschodnie”, a także sformułowane w duchu pojednania przesłanie „do młodzieży narodu polskiego” z 1947 roku. Autorzy pochodzący z NRD uważają PRL za oazę wolności w bloku socjalistycznym, mieszkańcy Niemiec zachodnich piszą częściej o peryferyjnym i mrocznym kraju. Chadecy z atencją wspominają Mazowieckiego i Bartoszewskiego, lewica woli robotniczą i związkową pierwszą Solidarność. Niektórzy potomkowie wypędzonych z Pomorza, Prus lub Śląska ciągle pielęgnują w sobie utracony Heimat przodków, co jako wrocławianin oczywiście rozumiem, ale Nadreńczycy lub Bawarczycy bez wschodnich korzeni przekonująco wyjaśniają, że można interesować się krajem za Odrą z wielu innych powodów. Rację mają pewnie ci, którzy piszą, że nie ma jednej Polski, a naród polski, podobnie jak każda inna zbiorowość, składa się przecież z konkretnych osób.

„Nasi Niemcy” świetnie orientują się w przeszłości Polski oraz obecnej sytuacji nad Odrą i Wisłą. Nie tylko dostrzegają spektakularne zwroty polityczne ostatnich kilkunastu miesięcy, lecz dyskretnie i wnikliwie diagnozują również głębokie przemiany zachodzące w XXI wieku w polskiej kulturze i społeczeństwie. Empatycznie pojmują lęki narodu, który tracił i odzyskiwał z niemałym trudem suwerenne państwo, marząc jednocześnie o roli hegemona na rozległych obszarach Międzymorza. Tak dobrze rozumieją Polskę, ponieważ ją znają, ale także dlatego, że jeszcze lepiej znają Niemcy i ich „długą drogę na Zachód”. Twórcy tej antologii nie stawiają przed nami lustra, tworzącego mentorskie odbicie polskiej rzeczywistości. Na obraz Polski i Polaków w oczach Karla Schlögela, Volkera Schlöndorffa czy kardynała Karla Lehmanna nakłada się bowiem niemiecka świadomość historyczna, która wykracza poza granice narodowej pamięci, i wizja wspólnej Europy z udziałem naszego kraju, która zaprzecza tradycyjnym roszczeniom Niemiec wobec słabszego sąsiada. Autorzy tekstów zebranych w tomie Moja Polska – moi Polacy bynajmniej nas nie pouczają, tłumacząc raczej, czego nauczyła ich zawiła historia relacji polsko-niemieckich. Chętnie dzielą się swoim europejskim doświadczeniem, ale wynikające z niego wnioski musimy wyciągnąć sami.

Wojciech Browarny