Felieton
Odra 4/2016 - Urszula Kozioł
Dodano: 20.04.2016 12:39Urszula Kozioł
Z POCZEKALNI
Tytuł do uzupełnienia
Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie
A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie;
Wy, mówię, którym ludzi paść poruczono
(…)
Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi,
Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi,
Z którego macie nie tak swe własne rzeczy
Jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy.
(…)
Przełożonych występki miasta zgubiły
I szerokie do gruntu carstwa zniszczyły.
– tako rzecze nie profesor Zybertowicz, ale wielki Polak i Europejczyk zarazem, którego rady tu, zwłaszcza dzisiaj, teraz, kiedy kraj znalazł się na niebezpiecznym zakręcie, a jednocześnie kiedy Wrocław, moje miasto, obwołał się europejską stolicą literatury, pragnę właśnie jego, Jana z Czarnolasu, mieć za patrona tutejszych wydarzeń i wystąpień, także wystąpień obywatelskiego ruchu KOD.
Powiedz mi, z kim się przyjaźnisz, czyich rad słuchasz, a powiem ci kim jesteś. A jeśli komu droga otwarta do nieba / Tym, co służą ojczyźnie – powiada Kochanowski.
Czy służy ojczyźnie ten, kto modli się pod figurą, a diabła ma za skórą. Ten, kto jest głównym siewcą zamętu w kraju, kogo zaślepia pycha, kto gardzi i pomiata każdym, kto nie należy do jego pochlebców i jeszcze ośmiela się powiedzieć – jemu, „zbawcy”! – i to powiedzieć w oczy, że „król jest nagi!”.
Ale my tutaj nie zasięgamy rad u uroczystych idiotów, którzy z własnego tytułu naukowego gotowi są zrobić podnóżek dla prezesa i tak zagalopować się w schlebianiu mu, by wraz z nim biedzić się wspólnie nad tym, jak by tu w świadomości ogółu przekombinować KOD w piątą kolumnę Putina w Polsce, w jakichś zaprzańców oraz wmówić narodowi, że oni tylko udają patriotów, podczas gdy w istocie próbują wziąć odwet na PiS-ie za to, że ten odepchnął ich od wymion ojczyzny! Tak, tak, Panie Prezydencie, że też nie wstyd Panu włączać się w ten chór nikczemnych pomówień! No cóż, nie jestem stróżem prezydenta mego, ale tak sobie myślę, z jakim czołem staną niebawem wszyscy ci oszczercy twarzą w twarz z Dostojnym Gościem, z Wielkim (nie waham się tak Go nazwać) Franciszkiem, jak spojrzą Mu w oczy, czy i przed nim będą mataczyć, że skoro nie strzelają do manifestantów, to znaczy, że demokracja w Polsce nie jest zagrożona i ma się dobrze, a że oszczerstwa? że poniżanie obywateli? A że dawanie fałszywego świadectwa o bliźnich, to nic? To takie gry, zabawy z ludem tych, którzy dzierżą władzę i – ponieważ wygrali wybory, mają prawo czuć się bezkarni, nie widzą żadnej krzywdy w tym, że ot, czasem pogrożą adwersarzom palcem (czytaj: oszczerstwem).
O nierządne królestwo i zginienia bliskie / Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość / Ma miejsce – to w dalszym ciągu Kochanowski. Ale nie poprzestając na tym, udziela nam – jakże w porę! – tej oto rady, a udziela jej i tym z tej strony, i tamtym ze strony drugiej, udziela jej więc zwycięskiemu PiS-owi i całej opozycji oraz obywatelskim ruchom, a także władzom miasta obwołanego w tym roku stolicą europejskiej kultury i literatury, tak nie do końca zrozumianej przez animatorów wydarzeń, którzy bardziej skupiają się na stronie ludycznej, z niezrozumiałym przeze mnie pominięciem wspaniałej tutejszej tradycji. Tradycji, na którą składały się i wydarzenia teatralne o zasięgu światowym, więc Grotowski, Pantomima Tomaszewskiego, Kalambur, Festiwale Teatru Otwartego, gromadzące tu pokazy spektakli z Japonii, Argentyny i całej Europy, wreszcie cieszące się ogólnopolskim prestiżem festiwale poezji w Kłodzku, sesje prozy w Dzierżoniowie, naukowe sesje organizowane przez pisarzy poświęcone np. Leśmianowi, wymiana twórców wrocławskich z twórcami z Drezna, i przez muzyków, słynny Jazz nad Odrą, słynne Noce Poezji i Jazzu w Pałacyku, studenckie teatrzyki i pisma, a przecież jest tu jeszcze i Opera, i Wratislavia Cantans, i muzea zasobne – wszystko to, niestety, przemilczane, jakby w tym mieście nie działo się nic godnego przypomnienia. Tak to się dzieje, kiedy ktoś imający się kierowania tak ważną imprezą, wypuszcza z rąk taką szansę na wypromowanie kultury i nie jest ciekaw miasta, jego przeszłości, a żadna z osób odpowiedzialnych za sprawy kultury nie kwapi się, by go o tym uświadomić. No chyba że sama nie wie, czym to miasto i to województwo zasłynęło w świecie. A oto rada poety dla nas wszystkich: Służmy poczciwej sławie, a jako kto może / Niech ku pożytku dobra spólnego pomoże. Oto, co jest ważne: wspólne dobro jest ważne. Nie grymasy, nie miny, nie wzajemne swary polityków liczą się tutaj, bo najważniejsze jest wspólne dobro. Nie jest wspólnym dobrem obalanie autorytetów, podmienianie wartości, strącanie z piedestału narodowych bohaterów i próba podmieniania ich kimkolwiek innym, bo zły to naród, co własne marnuje proroki.
Na koniec muszę się przyznać, że po powrocie do domu w sobotę (12 marca) z przemoczonymi nogami, skorciło mnie, żeby zajrzeć do trzytomowego wyboru dzieł Kochanowskiego, które przed laty otrzymałam w darze od licealistów w Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie po studiach zostałam nakazem skierowana do pracy w szkole. No i do końca soboty, a potem jeszcze całą niedzielę zagłębiałam się w lekturę jego dzieła z rosnącym zachwytem! Oto poeta, który potrafił być prawdziwym obywatelem swojej małej, czarnoleskiej ojczyzny, a zarazem jednym z najznakomitszych obywateli naszego kraju, otwartym na Europę. Kimś, kto czuł się u siebie i na domowym gospodarstwie, i na królewskim dworze, kto nie poprzestał na studiowaniu na ojczystych uczelniach, bo zdobywanie wiedzy kontynuował na europejskiej uczelni w Padwie. I mówię o tym, kto z własną czeladzią wierszem uświetniał święto Kupały i który wraz ze świtą królewską brał udział w audiencji u papieża. A przede wszystkim mowa tutaj o tym, którym wycyzelował mowę ojczyzny, wyszlifował toporny język, żeby zalśnił jak diament w jego przepięknych strofach, aby zdołały dźwignąć przyswajaną przez niego polszczyźnie wielką tradycję łacińskich wierszy. Był czułym ojcem opłakującym przedwczesną śmierć Urszulki w przejmujących słowach Trenów, był mężczyzną podpowiadającym zakochanym piękne wyznania miłosne westchnienia: Daj, czegoć nie ubędzie, byś nawięcej dała; / Daj, czego próżno dawać potym będziesz chciała – i: Ciężko, kto nie miłuje,,, ciężko, kto miłuje /Naciężej, kto miłując łaski nie zyskuje itd. Potrafił być dobrym kompanem, do tańca i do różańca, układał wspaniałe wiersze religijne, ale także fraszki, i notował dykteryjki z życia dostojników, był świetnym obserwatorem życia, przejmował się narodowymi przywarami bliźnich, od których coś zależało w ojczyźnie, był głęboko zatroskany jej losem (vide choćby O spustoszeniu Podola). A już osobny szacunek budzą jego prace nad doskonaleniem gramatyki ojczystej i pisowni. Te traktaty o ortografii, to jego „obiecadło” (czyli abecadło), nad którym biedził się, no i alfabet, na który – według niego – składa się prawie 50 liter!
Oto za co powinniśmy dzisiaj kochać Kochanowskiego, nim się chlubić, na nim wspierać i czytać go, czytać i czytać, zwłaszcza gdy ku Końcowi wszyscy idziem / Skąd już nazad nie przydziem.
Urszula Kozioł



